Tego poranka obudziłam się w towarzystwie indonezyjskiego lekarza. I to nie dlatego, że popełniłam mezalians życia, ale dlatego, że noclegu jak zwykle dla mnie nie było. Ach, co to była za noc. Dostaliśmy tak obskurne miejscówki do spania, że zdecydowaliśmy się nie spać tylko przegadać wspólnie noc. Zresztą mi to bardzo było na rękę bo …











